Ucieczka na Marsa, czyli anarchokapitalistyczny “Opt-out”

Anarchokapitalistyczne teorie mają wielką moc uwodzenia. Wzięcie serio możliwości istnienia świata, w którym państwo nie istnieje, a istnieje społeczeństwo, daje ogromne pole do popisu wyobraźni. Anarchokapitalizm jest też, jak sądzę, teorią, którą powinien wyznawać każdy idealista. W końcu ustrój “akapowy” – w przeciwieństwie do ustroju państwowego – jeszcze nikogo nie okradł, nie zabił i nie upokorzył. Jest to ustrój najbardziej moralny i całkowicie niezbrukany występkiem.

Niestety, jest tak tylko teoretycznie. Choćby się zwolennicy akapu dwoili i troili, nie udowodnią, że historyczne przypadki istnienia społeczeństw bezpaństwowych nadają się na rozstrzygające wskazówki, co do tego jak akap mógłby wyglądać w czasach nam współczesnych na skalę cywilizacyjnie istotną. Mogą może naprowadzić wystarczająco płodne umysły na pewne tropy co do tego, jak mogłoby np. wyglądać akapowe prawo, ale niestety nie mogą przekonać zwolenników tezy, że istnienie państwa – podobnie, jak śmierci – jest nieuniknione. Tezy argumentowanej zazwyczaj empirycznie.

Zostawmy na bok zagadnienie, czy da się znaleźć warte powagi dowody, że państwo to instrument społecznie korzystny (kolumna strat w dziejowym z tego sprawozdaniu byłaby na pewno potężna), z całą pewnością jednak nie da się znaleźć empirycznych dowodów, że społecznie pożądany jest akap w wymiarze bardziej dla globu znaczącym niż libertariańskie oazy na dawnych platformach wiertniczych. Do takich wniosków można dojść jedynie apriorycznie. Tego typu rozumowanie w społecznych czasach się nie sprzeda, nastawiona na namacalność dowodu i konkret współczesna umysłowość tego nie kupi. Każdy postulat “anarchizacji” gospodarki będzie zbyty stwierdzeniem: “Haha, chcesz kolejnej Somalii?”

Dla zainteresowanych alternatywnymi ustrojami społeczeństwa w debacie “na serio” nie ma obecnie miejsca. Prym wiodą i zasady ustalają technokraci, ci wieczni hydraulicy felernego mechanizmu, jakim jest państwo. Tego, niestety, się nie zmieni. Jednak świadomość i wewnętrzne przekonanie co do tego, że przywiązanie do państwa to tylko bardzo przykry przypadek syndromu sztokholmskiego, sprawia, że akapy nie powinni składać broni. Gomez Davila, wybitny reakcyjny myśliciel marzący o restauracji monarchii, uważał, że reakcyjna sprawa rozkłada się na setki lat i nadzieja, że coś zmieni się w zgodzie z jego preferencjami jeszcze za jego życia jest płonna. Akapy mają lepiej. Tym, czego potrzebują jest  Opt-out. Opcja wyjścia z systemu. Taką może zaoferować tylko… któryś ze współczesnych przedsiębiorców inwestujących w loty kosmiczne. Nie chodzi o to, że chciałbym akapów wystrzelić w kosmos. Chodzi raczej o to, że w przyszłości, którą można uznać za prawdopodobną, będzie można kolonizować inne planety, od Marsa zaczynając. To może być kwestia 30-50 lat. Dlaczego nie stworzyć tam alternatywnego społeczeństwa bezpaństwowego? Czy Elon Musk nie byłby dobrym kandydatem na jego fundatora? Jeśli będzie złym pomysłem, rozpadnie się. Jeśli dobrym… no właśnie, to należy sprawdzić.

Że Sci-FI? Dokładnie taki charakter mają rozważania akapowe. W niczym to im jednak nie umniejsza, a wręcz daje nadzieję. Mówi się przecież, że dawnie pisarze Sci-Fi sporo trafnie przewidzieli.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s